piątek, 4 lipca 2014

1. Ino narratorką!
Jestem mądrzejsza od Shikamaru.
_______________________________
  Zielona trwa poruszana delikatnie chłodnym powietrzem..
Błękitne niebo na którym jakby płyną białe chmurki..
Za jedną z chmurek przeleciał sobie ptak z głową Lee..
Siedzę na łące, siedzę sama.
Kładę się w tej miękkiej trawie.
Na rękę wchodzi mi biedronka, biedronka z głową Naruto..
Jest obleśna więc od razu ją zrzucam.
Gąsienica, która kiedyś stanie się pięknym motylem przechodzi po ziemi. Wstaję przerażona.
- Fu ile tu robaków! Nawet Naruto! - mówię do siebie.
Odwracam się i widzę wydmy.
A co oznaczają wydmy? Morze!
Uradowana ruszam w tamtą stronę.
- Augh! - nagle potykam się o kamień!
A nie.. to nie kamień, tylko głowa Lee.
Idę dalej. Po chwili wkraczam na wydmy.
Odwracam się jeszcze by spojrzeć na łąkę.
Odwracam się i widzę Shino siedzącego na kamyku.
A nie, to nie kamyk, to głowa Lee.
Z uśmiechem na twarzy biegnę w stronę morza!
Ściągam buty i ostrożnym krokiem stąpam po ciepłym piasku. Wreszcie trafiłam - trafiłam na brzeg morza.
- Co ty tu robisz? - pyta znajomy głos.
Patrzę w lewo. Nikogo nie ma.
- Dziwne.. - mamrotam.
- Jestem z drugiej strony. - nagle znowu słyszę ten głos.
- Nie sądziłem że jesteś aż tak głupia.
Spojrzałam w prawo.
- Shikamaru w sukience! - zawołałam.
- To nie sukienka, to szlafrok!
Zrobiło mi się głupio. Uświadomiłam sobie że to sen. Sen, w którym Shikamaru jest w sukience..
- W szlafroku.
- Cicho! - wrzasnęłam.
- Obojętne mi..- mruknął. Nie zdziwiło mnie to wcale bo on ma zawsze wszystko gdzieś. Jego twarz była znudzona, co również nie było czymś nowym. Nagle podszedł do niego Chōji. Chōji miał w rękach pudełko z pączkami.
- Chcesz? - spytał mnie podsuwając pudełko pod mój nos. Pokiwałam głową że nie.
- Skąd je masz?
- To twój sen, możesz poprosić o wszystko. - powiedział bez przekonania Nara. Spojrzałam na niego.
 Miał racje - to był mój sen.
- Ahh! To fantastycznie! - podskoczyłam.
- Moim pierwszym życzeniem jest.. - nie dokończyłam a grubas znikł. Za nim Shikamaru. Potem morze, niebo, piasek.. Otworzyłam oczy.
Byłam w domu. Budzik dzwonił.
- Dziewczyno! Wyłącz ten budzik! - z pokoju było słychać wrzaski taty.
- Już, już..- podniosłam się z łóżka i wyłączyłam budzik.
Stałam tak przy wyłączonym budziku i zastanawiałam się po co nastawiałam ten budzik. Nie byłam taka jak Shikamaru. Ustawia budzik na siódmą, a gdy obudzi się minutę przed, narzeka że nie chce mu się wstać wyłączyć. Nie, nie byłam taka. Jak ustawiłam budzik, to na pewno znaczyło że coś miałam zrobić albo z kimś się spotkać..
- O nie! - krzyknęłam przerażona. Spojrzałam jeszcze raz na zegarek. Tak - byłam spóźniona. Przeraził mnie też fakt że mogę być głupsza od Nary! Obiecałam Asumie że będę ich pilnować, a to oni powinni pilnować mnie!
- Okey! - wzięłam się w garść - Teraz szybko się ubiorę i polecę na to spotkanie! - mówiłam sama do siebie. Byłam już rozbudzona więc zaglądnęłam do szafy. W sumie to nie szłam na randkę więc nie musiałam się jakoś stroić. Ubrałam normalne ciuchy, uczesałam kucyka z tyłu głowy, wpięłam spinkę.. Gotowe! Mogę iść.
Wybiegłam ze swojego pokoju i ruszyłam prosto w stronę wyjściowych drzwi.
- Tato wychodzę! - powiedziałam tak głośno by mnie usłyszał. Nie zdążył zapytać gdzie a ja już byłam na ulicy. Rozglądnęłam się. Nie bardzo pamiętałam gdzie się miałam z nim spotkać.
- A niech to! - przeklinałam sama na siebie. Zaczęłam grzebać w kieszeniach. Nagle w palcach poczułam jakąś karteczkę. Na całe szczęście zapisałam sobie gdzie mamy się spotkać! Nie jestem taka głupia jak Shikamaru, o nie! Ja sobie zapisałam! Jestem mądra!
Mogłabym się jeszcze chwalić z miesiąc ale spieszyło mi się więc przestałam. Otworzyłam karteczkę i przeczytałam ''DUŻE DRZEWO''. Stałam przez chwilę bez ruchu wpatrując się w karteczkę. Może i jestem mądra, ale głupsza od Shikamaru. Westchnęłam ciężko, schowałam karteczkę z powrotem do kieszeni. Ruszyłam w stronę tego drzewa.
Po kilku minutach byłam pod DYŻYM DRZEWEM. Rozglądnęłam się.
- Uff.. - zgięłam się w połowie. Nie było go. Nie było go, jestem pierwsza! On też się spóźnił. Myślałam że taki ktoś jak ON, nie spóźni się, a jednak! Ha ha..
- Spóźniłaś się. - Wyprostowałam się natychmiastowo. Po plecach przeszły mi ciarki. A jednak to ja się spóźniłam. Byłam rozczarowana. Siedział na drzewie. Powtórzę, na DZREWIE! Na tym DUŻYM DRZEWIE! Spojrzałam na niego z głupkowatym uśmiechem.
- Gaara-Kun! Jesteś w samą porę! - na mojej twarzy tkwił nieszczery uśmiech.
- A ty nie. - Powiedział chłodno zeskakując z drzewa. Jakby był trochę ładniejszy zawalczyłabym o jego względy, ale nie. Zamyśliłam się na chwilę, ale 'obudził' mnie jego głos.
- Hej! Po co mnie tu wezwałaś? - widać było że ma ważniejsze sprawy na głowie.
- Ahh tak! - złożyłam ręce razem. - Mam taką sprawę.. - mówiąc to spojrzałam w jego oczy. Były na mnie złe, jakby umiał zabijać wzrokiem to ja bym już nie żyła. Było by to morderstwo DOSKONAŁE. Na szczęście nie potrafi, więc mówiłam dalej.
- No bo widzisz.. potrzebuję pomocy w.. - nie musiałam mówić dalej. W jego oczach łatwo dało się odczytać odpowiedź NIE. Lecz chciałam dokończyć.
- Chcę wyprawić Hina'cie urodziny! - uśmiechnęłam się głupkowato, inaczej mówiąc wyszczerzyłam się strasznie.
- I co mi do tego? - na jego twarzy pojawił się taki sam głupkowaty uśmiech jak mój, widać było że chce mnie wkurzyć. Udało mu się.
''No.. tym swoim piaskiem zrobiłbyś jakieś dekoracje..'' - omal mi się nie wymsknęło. Ale to nie jest dobry moment na żarty.
- Chodzi o to, czy mógłbyś razem z TenTen odciągnąć Hinat'e od Konohy.
Zestresowałam się trochę. Nie wiedziałam co zrobić. Prosić go o przysługę? O Boże, postradałam zmysły..
- Myślisz że Piąty Kazekage ma czas? I czy TenTen sama nie może tego zrobić?
W jego ustach to miało sens. Ten plan nie miał sensu!
- No tak.. - zupełnie nie wiedziałam co zrobić..
- Niech się zastanowię.. Nie. - mówił to takim tonem że już się poddawałam. Był bardzo przekonujący.
- Gaara-Kun! Proszę Cię! - próbowałam - Zrobię coś dla Ciebie w zamian!
- Przykro mi Ino-Chan. Nie mogę Ci pomóc..
Kombinowałam, Wewnętrzna Ino przerzucała pudła z kartkami (czyli z moimi myślami). Zaczęła boleć mnie głowa.
Wewnętrzna ja trafiła pudełkiem w jakieś czułe miejsce.
- Kombinuj!  - mówiłam do siebie tak by Gaara nie słyszał. Wewnętrzna Ino czytała kartki, ale nie było żadnego dobrego pomysłu. <Jak to możliwe! >
Byłam prawie na wyczerpaniu, nagle Wewnętrzna ja zawołała <Pieprzyć to!> i usiadła w kącie. Załamałam się tak jak ona. Gaara cały czas mi się przypatrywał.
- Wszystko w porządku? - zapytał po chwili. Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się żałośnie.
- Gaara-Kun, szukasz może dziewczyny? Spojrzał na mnie dziwnym pytającym wzrokiem. Zarumienił się nieco. <Boże! Jak to możliwe?!> - krzyczała Wewnętrzna ja. <Mamy szanse!> Skakała radośnie.
- O co ci chodzi, Ino-Chan?
Uśmiechnęłam się tak samo jak Wewnętrzna Ino.
- Nie chodzi mi o mnie, ale o jakąś inna Kunoichi! - Miałam nadzieję że się na to chwyci.
- Nie, na razie nie. - odpowiedział mierząc mnie wzrokiem. O co mu chodziło?!
<Wybacz mu. Wybacz mu! WYBACZ MU!> darła się Wewnętrzna ja. Ostatnio dużo mówiła. Ale jak radziła darowałam mu to.
''Na razie nie'' - powiedział. Czyli jak zgodzi mi się pomóc będzie chciał coś w zamian! Będę w siódmym niebie pomagając mu!
- Na razie nie? - powtórzyłam po nim. Spojrzał na mnie zaskoczony <widzę rumieniec!>
 - Tak, na razie nie. Czego ty chcesz? - chyba miał dość moich podchodów. - Może jak mi pomożesz, to znajdę kogoś dla ciebie..
Użyłam mojego uroku. Mam nadzieję że zauważył. <Musiał zauważyć! Nie da się przegapić!> - no tak, odezwała się Wewnętrzna ja.
- Po krótkim zastanowieniu postanowiłem Ci pomóc.. Ale nie chcę nic w zamian. - westchnął. W oczach pojawiły mi się iskierki! Zgodził się! <Jesteśmy najlepsze!> Tak! Wewnętrzna ja miała racje! Udało się!
- No to okey! - uśmiechnęłam się - Przyjdź jutro pod.. - zaczęłam się zastanawiać. Pomyślałam o tej karteczce którą dalej trzymałam w kieszeni. Może znowu powinniśmy się spotkać pod tym DUŻYM DRZEWEM. Tak to chyba dobre miejsce.
- Może znowu pod dużym drzewem? - zaproponowałam chociaż jakby się nie zgodził to bym go zmusiła. Widziałam jak się zastanawia. <Czy to jest życiowa decyzja ośle?!>
- No dobrze. - kącik jego ust podniósł się ku maleńkiemu <mały ale chociaż jest> uśmiechu.
- Tylko się nie spóźnij. - dodał. Zanim zdążyłam odpowiedzieć go już nie było. Z moich ust chciało wylecieć ''Hai'' ale go już nie było. <Szybki jest!> Stałam tam chwilkę, sięgnęłam do kieszeni by sprawdzić czy mam tamtą karteczkę z napisem ''DUŻE DRZEWO'' - była. Mam nadzieję że jej nie zgubię. Schowałam ją ostrożnie z powrotem do kieszeni i ruszyłam w stronę domu.
  Byłam z siebie dumna. Załatwiłam urodziny Hina’cie! I to jakiego mamy pomocnika - GAARE! Jestem z siebie dumna!
- Jednak jestem mądrzejsza od Shikamaru! - mówiłam do siebie. - Nie mogę się doczekać reakcji Hinaty! - miałam uśmiech na twarzy. Ale nagle stanęłam jak wryta.
CZEKAJ, czekaj! Nawet nie ostrzegłam Hinaty że załatwię jej urodziny! Ale to może dobrze, lecz.. Spędzi cały dzień razem z Gaarą z Piasku!
- Jestem do niczego! Jestem głupsza od Shikamaru! - rozżalałam się nad sobą. <NIE MÓW TAK!> gdzieś w głowie darła się na mnie Wewnętrzna ja. No wiem, powinnam jej słuchać. Jestem bardzo ciekawa reakcji Hinaty..
Wędrowałam uliczkami aż dotarłam do swojego domu. Otworzyłam delikatnie drzwi. Tata siedział w salonie z tatą Shikamaru. Zobaczywszy mnie zawołał.
- Hej! Ino, patrz kto do nas przyszedł!
Spojrzałam w stronę taty Shikamaru. Podniosłam rękę i pomachałam na przywitanie.
- Ohayo Shikaku.
- Witaj Ino! Wybacz ale Shikamaru nie mógł przyjść! - uśmiechnął się do mnie. Nie oszukujmy się, przecież wiem że Shikamaru po prostu nie chciało się przyjść. Chciałam to powiedzieć ale zrezygnowałam. Za dużo mówienia. Śliny zabraknie i już nigdy nic nie powiem.. Stałam przez chwilę w przejściu. Nagle podniosłam głowę i pobiegłam do swojego pokoju.
Wewnętrzna ja gładziła swoją niewidzialną bródkę, w coś podobieństwo Holms'a.
Poznałam myślenie Nary! Może on właśnie o tym myśli kiedy milczy? Może nie jestem taka głupia! A może jestem od niego mądrzejsza! O tak! Wewnętrzna ja zaczęła radośnie tańczyć. Zaczęłam razem z nią choć po chwili przestałam i zamknęłam drzwi by ojciec oraz pan Nara mnie nie zobaczyli.
- Jestem taka mądra! - uśmiechałam się do siebie. Wewnętrzna Ino nagle stanęła jak wryta. Jej oczy wypełniły się łzami <Jesteśmy podobne do Shikamaru!> Usłyszawszy te słowa zaczęłam płakać ja ona.
- NIE! Tylko nie to! - krzyczałam zrozpaczona. Darłam się tak bardzo że przed drzwiami do mojego pokoju stanął tata i Shikaku. Zaniepokojony tata zaczął pukać .
- Ino-Chan, wszystko w porządku?
- Jestem podobna do Shikamaru! - wymsknęło mi się.
Spodziewam się, że obaj panowie nie wiedzą o co chodzi. Po chwili usłyszałam chichoty.
- Widzimy się na ślubie panie Nara.
- Jeśli Shikamaru będzie chciało się przyjść.
Obaj zaczęli się śmiać. Usłyszawszy to zaczęłam pukać wnerwiona w drzwi.
- Hej, o czym gadacie?!


Słyszałam całą tą rozmowę. Żyłka zaczęła mi pulsować na czole. Zdenerwowałam się. Ja wziąć za męża tego palanta? <Shikamaru jest nawet przystojny..> - uśmiechnęła się Wewnętrzna ja.
Gdybym mogła zabijać wzrokiem.. to bym jej i tak nie zabiła, no bo i jak?
Czy Wewnętrzna ja się myli?
Powinnam mieć te same myśli co ona.
No cóż, wskoczę w piżamę i znowu zasnę.
Jutro czeka na mnie robota!
Mam nadzieję że sen będzie przyjemny.

                                 DOBRANOC

__________________________________________

Także no.. to była moja pierwsza notka, uff. 
Mam nadzieję że się spodobało, i liczę na wasze komentarze - czy mam pisać dalej, czy też nie! Jestem zmęczona tą historią, wzięłabym inną wymyśliłam, ale nie mam pomysłów. :3
Dziękuję za przeczytanie! 

TAGI:
Naruto, 
Naruto Shippuuden,
Fanfiction,
ShikaIno,
GaaIno,
Ino Yamanaka,
NaruHina,
Gaara,
Nara Shikamaru,
Choji, 

2 komentarze:

  1. Po pierwsze: mam zaciesz ;P
    Po drugie: Fajna historia, mam nadzieję że zeswatasz lenia z nerwuską, a naburmuszonego z wariatką xD LEŃ-SHIKAMARU, NERWUSKA-INO, NABURMUSZONY-GAARA, WARIATKA-COŚ WYMYŚLISZ XDDDDD

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, pisz dalej! Mam zaciesz od opowiadań z Naruto ;P

    OdpowiedzUsuń