czwartek, 10 lipca 2014

2. Ten-Ten narratorką!
Niespodzianka!
_____________________________________________

  Ciemność..
Z każdej strony otacza mnie ciemność..
A wśród niej zdaje się tylko słyszeć przytłumione głosy.
Ale znajome głosy..
- Ten-Ten..
Czyżby ktoś mnie wołał?
- TEN-TEN!
- Nie wydzieraj się tak, Lee.
- Chcę ją obudzić!
- To rób to ciszej.
- BU!
- Co robisz Sensei?!
- To było świetne Sensei! Mogłaby się obudzić!
- Hmm.. ale tego nie zrobiła, Lee.
- A szkoda..
- Muszą być inne sposoby.
- O tak, Neji! Zróbcie jej usta - usta, to zawsze pomaga.
- I kto to niby zrobi?
- Ja Sensei!
- Dobrze Lee, jestem z ciebie dumny!
- Nie chcę na to patrzeć..
DOŚĆ! Otworzyłam natychmiastowo oczy. Nachylał się nade mną Lee z dzióbkiem. Zatkałam mu ręką buzie i mocno odepchnęłam.
- Ten-Ten! - zawołał Lee masując guza na głowie. Obok mnie stał Neji z rękami w kieszeni i ze znudzoną miną. Guy-Sensei pomagał wstać Lee wzdychając.
- O widzisz Lee, obudziła się! To zawsze pomaga. - wzruszył ramionami. Brwisty wstał i pokazał kciuka w moją stronę.
- Nie ma za co!
- Więc.. spałaś tu? - spytał Neji wpatrując się we mnie. Jego oczy są takie.. białe. Tak wiem - jestem spostrzegawcza. Ale ta biel przeraża. Jego oczy są zimne, i wgapiają się we mnie..
- Ughh.. - zadrżałam. Sama nie wiem co powiedzieć. Od jego spojrzenia odebrało mi mowę. Odwróciłam wzrok i powoli wstałam opierając się o drzewo pod którym.. spałam?
Rozglądnęłam się niepewnie po okolicy. To przecież ta mała polanka w lesie gdzie ćwiczymy. Musiałam pewnie się zmęczyć podczas treningu i położyłam się pod drzewem. A że byłam wyczerpana to zasnęłam.
- Najwyraźniej. - rzuciłam cicho. Guy-Sensei klepnął mnie po plecach i pokazał kciuka.
- Jestem z Ciebie dumny! - zawołał, a od jego błyszcząco-białych zębów odbiło się światło słoneczne rażąc mnie w oczy.
- Ja też jestem z ciebie dumny, Ten-Ten! - wyszczerzył się Lee. Po chwili Guy pacnął go mocno w tył głowy.
- Ty nie możesz być dumny, Lee. Tylko ja mogę! - zawołał z szerokim uśmiechem, na co Lee ze łzami w oczach pokiwał głową że rozumie i pokazał kciuka. Sensei objął go i przytulił mocno. Zaraz obaj zaczęli płakać.
- Lee! - zaciągnął mistrz na co Brwisty chlipnął i płaczliwym tonem w głosie pisnął :
- Sensei!
Razem z Neji'm westchnęliśmy ciężko.
Jestem mocna jeżeli do dziś z tą dwójką wytrzymałam. Jestem z siebie dumna! Ale cóż.. teraz mam ważniejsze sprawy na głowie, tylko jakie..
Ahh tak! Urodziny Hinaty są jutro, Ino powiedziała że się wszystkim zajmie, a ja muszę tylko odciągnąć Hinate od wioski. Na dodatek Ino zapewniła mnie, że znajdzie mi kogoś do pomocy i dodała że to ''NIESPODZIANKA''. Nie wiem czy mam się bać czy cieszyć. Z nią to lepiej uważać, jest nieprzewidywalna. Kto wie co wymyśliła. Ale to nie moje największe zmartwienie.. Nie miałam za dużo czasu by pomyśleć gdzie wybiorę się z Hinatą! Wygląda na to, że będę musiała improwizować.
- Która godzina? - westchnęłam ciężko i spojrzałam na obok stojącego Neji'ego. 
Guy-Sensei podrapał się po swojej brodzie. - Wczesna Ten-Ten, wszesna.
- W takim razie będę się zbierać.. - uśmiechnęłam się speszona. Musiałam tu długo leżeć, bo strasznie bolą mnie plecy. Nie mogę się nawet zgiąć. Wygięłam twarz w grymasie i podrapałam się po plecach.
- Wszystko w porządku? - spytał Lee z zaniepokojonym wyrazem twarzy. - Możesz chodzić?
- Nic mi nie będzie. - spojrzałam na niego ze znużonym uśmiechem. Na te słowa uśmiechnął się, ale nadal wyglądał na niespokojnego. Guy-Sensei poklepał go po plecach i podniósł kciuka.
- Jeśli coś będzie nie tak, zaniosę ją! - wyszczerzył się w moją stronę, a Brwisty spoglądnął na niego z podziwem. Kątem oka zobaczyłam jak Neji wzdycha. Ahh.. Lee podziwia naszego Sense'ia za wszystko. Mogę sobie nawet wyobrazić jak będzie wyglądał za 20 lat, bo nie jest to wcale trudne.
Przechyliłam powoli głowę i ziewnęłam. Wyprostowałam ręce z zamiarem dotknięcia palców u stóp, ale nie mogłam. Nie myślałam że jest aż tak źle..
Naprawdę będę się zbierać, zaraz muszę być pod DUŻYM DRZEWEM.
- To do zobaczenia na przyjęciu! - odwróciłam się na pieńcie.
- Na razie! - zawołał za mną Lee. Guy-Seinsei pokazał wymownego kciuka, a Neji kiwnął tylko głową na pożegnanie.
  Ruszyłam w stronę Konohy. W całym lesie słychać było śpiewy ptaków, a z każdym swoim krokiem słyszałam trzask łamanych się pode mną liści. Mam chwilę czasu by zastanowić się gdzie wybierzemy się z Hinatą. Ale z drugiej strony to ta druga osoba, którą poprosiła Ino, może coś wymyśli. Inaczej mówiąc - mam taką nadzieję.
Po krótkiej przechadzce przez las doszłam wreszcie do granicy lasu. Konohagakure jest taka ładna o tej porze roku. Ni to zimno, ni to ciepło - normalnie w sam raz. Ale jakby się tak zastanowić.. wypadło mi z głowy że jest przecież grudzień. Dziwne jest to że nie pada śnieg. Ale to może lepiej, na przyjęciu Hinaty nie będziemy zamarzać.
Wkroczyłam szybkim krokiem do miasta. Skręcałam w różne uliczki, mijając lekceważąco nieznajome mi twarze.
Po ostatnim zakręcie wyszłam na prostą dróżkę do DUŻEGO DRZEWA. Z daleka widziałam znajome mi sylwetki Ino i Hinaty. Stały pod drzewem rozmawiając o czymś. Zaczęłam biec w ich stronę, lecz nagle poczułam pulsujący ból w lewej nodze. Na szczęście nie przeszkodziło mi to w szybkim dotarciu do nich, choć teraz wiem, że mogę mieć później kłopoty.
Pomachałam ręką kilka razy pokazując że się zbliżam.
- Ten-Ten! - zawołała z entuzjazmem Yamanaka. Stojąca obok niej Hinata uśmiechnęła się tylko. Czy wszyscy Hyuuga tak mają, że witają i żegnają się jednym gestem..?
- Mam nadzieję że się nie spóźniłam. - wydyszałam opierając się o własne kolana. Ino poklepała mnie po plecach.
- No coś ty!
Uśmiechnęłam się blado, a po chwili ziewnęłam. Nie jestem zmęczona, a i tak ziewam.
Yamanaka rozglądnęła się dziwnie, jakby na kogoś czekała.. A, może na tą drugą osobe.
- No.. - zaczęła speszona Hinata. - To na co jeszcze czekamy?
Spoglądnęłam na Ino, która wyglądała na coraz bardziej zdenerwowaną. Nie rozumiem, o co jej może chodzić. Odwróciłam się w strony Hinaty, i wspólnie wymieniłyśmy spojrzenia. Obie zauważyłyśmy że coś tu nie gra..
- Jestem. - nagle usłyszałam nad sobą męski głos. Było w nim coś dziwnego, ale i znajomego..
- Gaara-Kun! - wykrzyknęła dziwnie uradowana Ino, patrząc jak czerwono-włosy chłopak zeskakuje z drzewa.. CZEKAJ, CO?
Spojrzałam gwałtownie na Gaare, potem na Ino, a później na Hinate - i z powrotem.
- C-co? - spytałyśmy wspólnie z białooką w tym samym czasie. 

W gruncie rzeczy Hinata bardziej się zająkała, a ja bardziej krzyknęłam. Obie spojrzałyśmy na Ino.
- Ahh, tak! - machnęła na nas ręką z szerokim uśmiechem na twarzy tak jakby nic się nie stało.
- To taka jakby.. Niespodzianka!
Stojąco obok Hinata westchnęła ciężko, a ja wbiłam wkurzony wzrok w szczerzącą się blondynkę. Uśmiechała się od ucha do ucha patrząc na nas. Po co go poprosiła? Przecież dałabym sobie rade, a jakby ktoś nas w jakikolwiek sposób zaatakował to pokazałybyśmy mu gdzie jego miejsce. Bo przecież kto by zadzierał z takimi Kunoichi jak my? Co ona sobie myślała?
- Cieszę się że idziesz z nami, Gaara-Sama. - usłyszałam głos Hinaty. Widzę że prędko pogodziła się z tą sytuacją. Oparłam się na jednej nodze, udając ''niedostępną''.
- Ja też. - wypowiadając to spojrzałam na Ino, która najwidoczniej poczuła moją nie chęć. Złożyła ręce, a z ruchu jej ust wyczytałam ''przepraszam''. Westchnęłam.
- No to ruszajmy! - rzuciłam zmęczona tym wszystkich.
- Hai. - podeszła do mnie białooka. Spoglądnęłam na Gaare. Kiwnął głową abyśmy poszły przodem. Nie będę się przecież nim kłócić, chwyciłam Hinate pod rękę i ruszyłyśmy w stronę wyjściowej bramy. Nie możemy przecież zostać w Konoce.
Ino odprowadzała nas wzrokiem, machając przy tym energicznie.
  Po pewniej chwili byliśmy już pod bramą. Przez całą drogę rozmawiałam z Hyuugą, a Gaara spokojnie za nami szedł.
- Gaara-Sama. - kiwnęli głową strażnicy bramy na pożegnanie. Czerwono-włosy odkiwnął im z gracją. Czemu to nas nie żegnają? Czuję się niewidzialna i niedoceniona.
- To gdzie idziemy? - spytała chwile po tym Hinata. Spojrzałam na Gaare. ''Masz jakieś pomysły?'' - chciałam spytać, ale przecież biało-oka myśli że mamy już plany. Nagle chłopak chwycił mnie za ramie i przyciągnął bliżej siebie.
- Masz jakiś plan, nie? - wyszeptał. To mnie totalnie załamało. Z głupkowatym uśmieszkiem pokiwałam przecząco głową, na co westchnął ciężko. Puścił mnie, chwycił swój podbródek i zaczął go gładzić, informując że myśli. Oby coś wymyślił, bo jedynym miejscem które przychodzi mi teraz do głowy jest ta polanka gdzie ćwiczymy..
- Nie mamy wyjścia. - powiedział nagle. Razem z Hinatą spojrzałyśmy na niego zaciekawione. Wymyślił coś!
Gaara ponownie westchnął i założył ręce na klacie.
- Idziemy do Wioski Piasku. Chwila ciszy. Czerwono-włosy spoglądał raz na mnie, a raz na Hinate.
- Co? - wreszcie spytał.
- Hmm.. no.. - zaczęłam ironicznie, lecz spojrzał na mnie wymownym wzrokiem. Jego oczy mówiły - ''Sama nic lepszego nie wymyśliłaś''. No w sumie prawda. Nie wymyśliłam i nie wymyślę.
- A to nie za daleko? - spytała zaniepokojona Hinata.
- No coś ty. - odpowiedział czerwono-włosy uśmiechając się spokojnie. Hmm.. Niby nie za daleko, a my musimy zająć czymś Hinate. W sumie czemu nie. Ale jeśli coś pójdzie nie tak - to pełna dumy powiem ''A nie mówiłam?''. Spojrzałam na Hinate pytającym wzrokiem, na co ona pokiwała potwierdzająco głową. No dobrze.
- Ruszamy. - zawołałyśmy razem. Gaara dygnął głową. Nie wiem czy mam się cieszyć czy nie. Czego mam się spodziewać po Wiosce Piasku, a co ważniejsze.. Czego mam się spodziewać po drodze którą musimy przejść? Możliwe że idzie się tam trzy do sześciu godzin. Możliwe że.. odpadną mi nogi podczas drogi. Sama wymyślam problemy, ehh.
- Musimy zabrać jakieś jedzenie na drogę? - wtrąciła Hinata. Podniosłam głowę na Gaare, który się wzdrygnął.
- Ahh tak! - podniósł rękę ku górze. Zaraz przy nim pojawiło się dwóch człowieczków. Podbiegli do mnie i zasypali mnie torbami.
- C-co?! - jęknęłam załamanym głosem. Oboje mi się pokłonili i znikli we mgle. Spojrzałam na Gaare zszokowanym wzrokiem. Zgięłam się przy tym od ciężaru toreb.
- O-oi! - wyciągnął ku mnie ręce czerwono-włosy.
- B-bardzo Cię przepraszam, Ten-Ten.
Powiedział zawstydzonym głosem i zabrał się do 'rozbierania' mnie z paczek. Hinata również podbiegła i pomogła mi wstać.
- M-musieli Cię wziąść z-za moją bagażową.. - wyjąkał.
Westchnęłam zdegustowana. Czy ja wyglądam na jakiegoś chłopca od noszenia? To straszne!
Przeliczyłam paczki - było ich 6. To ma być dzień Hinaty, więc ona powinna nosić najmniej. I tak podczas drogi zjemy większość, więc..
- Ja wezmę dwie torby, Hinata jedną.. - postanowiłam stanowczym głosem.
- A ja trzy? - zapytał roześmiany Gaara.
- N-no tak, jesteś mężczyzną. - odpowiedziałam. Czerwony kiwnął tylko głową zgadzając się. Jest tu jedynym mężczyzną, jakby się tak zastanowić.. To on powinien nosić wszystkie torby, ale już trudno. Wzięłam w ręce dwie paczki i ruszyłam do przodu. Moi towarzysze również podnieśli swoje części.
Zanim się obejrzałam szłam z tyłu za Gaarą i biało-oką którzy wysunęli się do przodu idąc obok siebie.
- Jak jest w twoim mieście? - spytała Hyuuga. Nie wiem czy ją to ciekawi czy po prostu próbuje być miła. Albo nie próbuje, po prostu taka jest.
Minęła godzina drogi, a zostały tylko trzy torby z jedzeniem. Przez cały czas szłam za nimi znudzona. Gaara przez cały czas opowiadał o swojej wiosce, a Hinata wydawała się być zafascynowana. Mnie to za to strasznie nudziło.. Jedyną rozrywką były krzaki i drzewa. Idąc - a raczej wląc się - patrzyłam na krzaki z obu stron. Oglądając tak widoki nagle zauważyłam że coś nad nami się ruszyło. A może to tylko wiatr.. Poszłam dalej. Odwracałam się co kilka kroków, ale nic podejrzanego nie widziałam..
Aż nagle zobaczyłam czarny materiał za zielonymi liśćmi jakiegoś krzaczku.
- Myślę że mamy kłopot.. - odezwałam się. Gaara spojrzał na mnie pytająco, a potem zmniejszyły mu się źrenice.
- Padnij! - krzyknął i popchnął Hinate, by odskoczyła. Nie zdążyłam nawet zapytać o co chodzi, a on rzucił się na mnie i po chwili oboje leżeliśmy na ziemi. Leżąc zobaczyłam tylko sylwetkę skaczącego nad nami zamaskowanego mężczyznę.
Czerwono-włosy wstał szybko i zaczął atakować rabusia. Zorientowałam się że jest ich więcej. Podbiegłam do Hinaty która właśnie wypędziła do krzaków jakiegoś zamaskowanego małolata. Z tego co zobaczyłam zwnioskowałam że ja nikogo nie pokonałam. Gaara unieszkodliwił czterech, a biało-oka jednego czy dwóch. Jestem tu nie potrzebna. Aż nagle Hinata chwyciła mnie mocno za ramie.
- Dym! - zawołała. Spojrzałam w stronę którą mi wskazywała - miała rację. Dziwna mgła powiększała się ze strony Gaary, który uciekał stamtąd z zatkaną rękawem buzią. Chyba to nie był zwyczajny dym, tylko..
- O nie.. - wymramrotałam. Szybko popchnęłam Hinate by uciekała i pobiegłam za nią. Lecz odezwał się ból w lewej nodze.
Przystanęłam. Pulsujący ból coraz bardzie mnie bolał, za chwile bym upadła, ale poczułam nagle się lekka. Spojrzałam w tył, i zobaczyłam Gaare który wziął mnie na ręce i zapieprzał.
- Gaa..
- Szybko! - przerwał mi z krzykiem. Byliśmy tuż za Hinatą. Odwróciła się w biegu, i zauważyłam na jej twarzy aktywnego Byakugana.
- Przed nami rzeka! - zawołała.
- Nie mamy wyjścia! - odkrzyknął jej czerwono-włosy. Hinata tylko kiwnęła głową i zniknęła za krzakami. My po chwili zrobiliśmy to samo. Liście uderzały mi o twarz a nogami zahaczałam o patyki. No trudno, taka jest kara za nic nie robienie. Czuję się ciężarem.
Zaraz po tym poczułam wiatr. Wiał z każdej strony a my.. spadaliśmy! Spojrzałam w dół i zobaczyłam mnóstwo wody, po tym zerknęłam na czerwono-włosego który wydawał się być spokojny. Choć pewnie mu przeszkadzałam. Nagle poczułam wielki nacisk wody. Zamknęłam oczy i czekałam na śmierć..
Ale to chyba nie nastąpi szybko, bo poczułam że wody ubywa. Spoglądnęłam w górę i ujrzałam Gaare który dźwigał mnie na brzeg. Położył mnie na kamieniach, obok Hinaty i westchnął.
- Przepraszam Gaara. - jęknęłam. To oczywiste że jestem ciężka, spułczuję mu. Równie dobrze mógł mnie tam zostawić.
- Oi weź. - usiadł obok i machnął na mnie ręką. Zabrał ryż z pozostałych dwóch toreb zaczął go jeść.
- Każdemu się mogło zdarzyć..
- Jedz Ten-Ten. - uśmiechnęła się do mnie biało-oka podsuwając mochi. Kiwnęłam podzięgawczo (jest takie słowo?) głową i wsadziłam pierożka do buzi.
Odpoczywaliśmy z kilka długich godzin, aż się zciemniło. Nie opłaca nam się wracać do Konohy, choć jutro są urodziny Hinaty. Myślę że dziś dojdziemy do Wioski Piasku i jutro z rana wyruszymy do domu.
Zabraliśmy wszystko co potrzebne i wyruszyliśmy. Tym razem musimy być ostrożniejsi, jest wieczór, a o takich godzinach czai się najwięcej złoczyńców. Gaara szedł za nami, a ja z Hinatą obserwowałyśmy swoje strony.
Po krótkim marszu stwierdziłyśmy że nikogo chyba tu nie ma. Gaara jednak wolał być przygotowany i szedł bliżej krzaków zaglądając czy nikogo za nimi nie ma.
- Rzućcie mi coś ciężkiego. - poprosił po chwili. Tylko po co mu 'to coś ciężkiego'? Hinata zaczęła grzebać w rzeczach i znalazła jakieś dziwne metalowe kółko. Podała mi je żebym rzuciła. Czerwono-włosy naleglał bym mu rzuciła więc zamachnęłam się i rzuciłam w niego.
Niestety w tej chwili coś zahuczało w krzakach i odruchowo Gaara odwrócił głowę i.. BAH!
- Gaara-Sama! - zawołała przerażona Hinata. To dziwne kółko mocno trafiło go w czoło..
Boże zabiłam go!
- Oj. - załamałam ręce. To moje wina że on teraz tak leży. Biało-oka podbiegła do niego i zaczęła coś sprawdzać medycznie. Oby żył!
- Jest nieprzytomny.. Ten-Ten! - zwróciła głowę w moją stronę z politowaniem. Tak wiem - to moja wina, ale chociaż.. nie umarł. Co teraz zrobimy.. Mamy go zanieść?
- Rany Boskie.. - usłyszałyśmy nad sobą głos. Przerażona Hinata zastygła bez ruchu, a ja jednak się zaciekawiłam.
- Zabijesz każdego, nawet Kazegaze. - powiedział ktoś ironicznie. Zdenerwował mnie trochę, że niby jestem nieudacznikiem. Ze złością spojrzałam w górę..
- Sasuke!
_______________________________________________________________________

Hmm.. Ta historyjka jest nudna.
Myślę że będą jeszcze 3 części, mam nadzieję..

TAGI:
Tenten,
Lee,
Neji Hyuuga,
Hinata Hyuuga,
Gaara,
InoYamanaka,
NejiTen,
GaaHina,
LeeTen,
GaaTen - to opowiadanie nie miało być GaaTen, po prostu Tenten jest..
ciężarem i dlatego on musiał ją nosić! xD




2 komentarze:

  1. Haha, tak się uśmiałam xd Dawaj następne byle szybko! Wcale nie jest nudne, czuję wszystko co piszesz. Gdy Tenten ziewnęła to ja też (to jest taka więź z drugim człowiekiem, co nie? xd) Najlepsze zakończenie, bo mnie trochę zdziwło i szczerze powiem, że ciągle się uśmiecham po przeczytaniu tego :D i teraz też i chyba jeszcze mocniej xd
    Dobra a teraz się śmieję sama z siebie. Ehhh xd

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne xD i wcale nie nudne :) nie mogę się doczekać następnego :D

    OdpowiedzUsuń